Co zrobić kiedy chcesz wybrać naprawdę dobrego fotografa na ślub lub inną uroczystość, a nie jesteś specjalistą od sztuk wizualnych? Zaczęłaś wybierać usługodawców na ślub i zaczyna Cię boleć głowa od nadmiaru? A może chcesz powiesić w salonie piękne zdjęcia ślubne ale… w sumie to nie wiesz które to, te piękne?
Bo czasem jest tak, że potrzebujesz wyjątkowych zdjęć (ślubnych lub nie) a nie masz jeszcze idealnego wyczucia, bo na co dzień jesteś lekarką, informatykiem czy innej maści technokratą. Jeśli tak, to ten artykuł jest dla Ciebie a czytanie Cię nie zmęczy bo nawet nie musisz do niego używać prawej (czyli tej „artystycznej”) półkuli.

Jak wybierać (i nie wybierać) fotografa korzystając tylko z danych liczbowych lub „bool-owych” (czyli prawda/fałsz)?
Tymi rzeczami się NIE kieruj bo są subiektywne i wbrew pozorom prowadzą cię w błąd:
Znajomi. Ten ból poznałem na własnej skórze. Przy moim własnym ślubie z jakichś tajemniczych powodów rodzina żony uznała że nasze zdjęcia ślubne wykona pewien Mariusz, bo w ich okolicy jest taki fotograf, fotograf no i on jest Mariuszem właśnie. Moje nieśmiałe próby oporu (bo wiecie, jestem fotografem i znam lepsze kryteria niż „czy jesteś Mariuszem”) były zbywane lekceważeniem. Na szczęście z w końcu postawiłem na swoim i… i tak był Mariusz (tylko inny).
Fakt że ktoś jest z okolicy, też się nie sprawdza. Sam jak do tej pory fotografowałem ślub w Rzymie i Londynie oraz dokładnie we wszystkich krańcach Polski (Ustrzyki, Zamek Ryn, Szczecin) i uwaga – nie byłem z okolicy.
Cena. Cena nie jestem najlepszym kryterium, jeśli traktowana rozłącznie z listą „ficzerów”. Bardziej się opłaca wydać 5 tysięcy i mieć dobre zdjęcia niż wydać 4 i mieć kijowe. Po drugie, często fotografowie którzy pracują raz na miesiąc są drożsi od tych, który działają co tydzień. Oraz że ci „którzy tylko dorabiają „z doskoku”, bywają drożsi od zawodowców, bo jak takiemu doskokiewiczowi zlecenie „nie wskoczy” to nic się nie stanie. Zatem lepiej kierować się nie tym, za ile ktoś pracuje, ale jak często. Warto też sprawdzać nie samą cenę, tylko porównywać na Twoim warunkach i pytać o coś konkretniejszego na przykład „cenę 10 godzinnego reportażu ślubnego z 2 godzinną sesją innego dnia”

Ilość oddawanych zdjęć. Dla mnie to najgłupsze kryterium którym kierują się pary wybierając fotografa. Wspomniany wyżej Mariusz (ten pierwszy) oddawał ich 4-5 tysięcy. Były to serie zdjęć wykonane profesjonalnym sprzętem, ale bez obróbki i selekcji, w większości nieudane (i nie chodzi o techniczną stronę ale o miny „młodych”). Taki materiał to kupa i jeśli wybierasz fotografa „bo daje dużo zdjęć” to dajesz się nabrać na własne życzenie. Efektem pracy fotografa ślubnego powinny być zdjęcia które można pokazać znajomym – czyli niepowtarzalne i ciekawie ułożone; a ogromną częścią pracy fotografa jest selekcja i odrzucenie nieudanych.
Portfolio. Portfolio trzeba brać pod uwagę ale zrób to dobrze. Nie patrz tylko na to czy zdjęcia Cię zachwycą (pamiętaj, prawa półkula wyłączona) Wielu „fotków” ma w PF zdjęcia z sesji stylizowanych, robionych z udziałem zawodowych modeli. To znaczy tyle, że Wasze zdjęcia takie nie będą. Patrz na zdjęcia z prawdziwych uroczystości. Jeśli widzisz zdjęcia z sali w USC – czy widzisz jakichkolwiek ludzi oprócz pary młodej? Bo niestety często jest tak, że na śluby przychodzą też inni ludzie (w sumie jest to reguła) a jeśli ich nie ma na zdjęciach, to jest to pic na wodę i fotomontaż. W tym wypadku dosłownie. Więcej refleksji znajdziecie w tym wpisie:

Lajki. Zenon Martyniuk ma 4 tysiące obserwujących, jedno zdjęcie w profilu i jest to słabe zdjęcie. Nie bądź jak Zenon! Niestety najbardziej „polubiane” treści na instagramie to te najbardziej kontrowersyjne, zawierające najwięcej nagości, najbardziej kolorowe i wrzucane przez osoby które często publikują, zasilając w ten sposób serwis. Tymczasem konta najbardziej wybitnych fotografów (i nie mówię tu o sobie ale o naprawdę znanych postaciach światowej fotografii) mają mniej fanów niż niektóre imprezowiczki ze szkoły twojej hałaśliwej sąsiadki.
Czas na pozytywy. Oto pięć „nieoczywistych „cyfrowych” sposobów….
Jak rozpoznać dobrego fotografa ślubnego, nie będąc doświadczonym konsumentem treści wizualnych?
Zweryfikuj opinie
Opinie można zweryfikować! Bo opinie ma dziś każdy, prawdziwe lub nie. Tymczasem najprostsza i zaskakująco rzadko stosowana metoda to po prostu napisać do osób, które je wystawiły (choćby Miejsca Google dają taką możliwość). Bez kombinowania, bez śledztw: krótkie, uprzejme pytanie, czy rekomendacja jest aktualna, czy mogą ją potwierdzić i czy chcieliby podzielić się dodatkowymi uwagami o współpracy. To momentalnie oddziela marketingowy lukier od realnych doświadczeń.
Przykład: „Cześć, jestem Ania i widziałam że zostawiłaś w Internecie opinię o fotografie ślubnym. Czy możesz ją potwierdzić i napisać co Wam się podobało w pracy z daną osobą”
Od razu możesz odrzucić opinie zoptymalizowane na słowa kluczowe jak „Jeśli ktoś zastanawia się nad wyborem usługodawcy typu fotograf ślubny, to z czystym sumieniem możemy polecić tę współpracę. Trafiliśmy na to czego oczekiwaliśmy, od fotograf ślubny Warszawa. Od początku mieliśmy poczucie, że pracujemy z kimś, kto doskonale rozumie specyfikę ślubu i potrafi działać dyskretnie, ale skutecznie, dokładnie tak, jak powinien działać dobry fotograf ślubny w Warszawie. Zdjęcia wyszły naturalnie, pełne emocji i autentycznych momentów fotografii ślubnej. Gdybyśmy ponownie organizowali ślub w Warszawie, bez wahania wybralibyśmy ponownie, fotograf ślubny w takim wydaniu to naprawdę spokojna głowa i piękna pamiątka na lata.”

Portfolio raz jeszcze
Przede wszystkim zawodowy fotograf musi je mieć. a częścią umowy jest zawsze wykonanie zdjęć zgodnych z portfolio fotografa. Oglądając „folio” patrz czy zdjęcia są zróżnicowane (zbliżenia i szersze plany; czy są czy są z różnych etapów ślubu; portfolio z samymi zdjęciami z sesji, możesz od razu wyeliminować bez żalu. Oznaczają że ktoś jest jeszcze na etapie płacenia za możliwość robienia zdjęć ślubnych, nie zarabiania na tym. Możesz też na własny użytek policzyć ile różnych par w nim widzisz.

Czy są momenty?
Nie mylić z „momenty”. Zrób listę ważnych chwil na ślubie. Na przykład make up, portrety z rodziną, wejście do kościoła, zakładanie obrączek, trzeci podrzut panny młodej w czasie pierwszego tańca (żart) czy krojenie tortu (nie żart). Odwiedź bloga lub wproś się do delikwenta na kawę i poproś o pokazanie 2-3 całościowych reportaży a następnie sprawdź czy i jak te chwile są pokazane.
Wychodzenie z kościoła, latające bukiety, latający pan młody, konfetti?
Gdybyś miała oceniać „całoścówki” na blogach po jednym rodzaju ujęć to najlepsze jest wyjście z kościoła. Jest to jeden z najtrudniejszych fotograficznie momentów i ci. „co się znajo” – majo! Ze względu na gwałtownie zmieniające się warunki oświetleniowe, jest to trudne nawet dla spryciarzy którzy pracują w trybach auto (Auto ISO, AV, TV). Inne trudne technicznie dla fotografa momenty na które możesz złośliwie zwrócić uwagę to latające bukiety, konfetti, latający panowie młodzi oraz sztuczne ognie.




„Całościówa”
Warto poprosić o pokazanie całościowego materiału który otrzymuje para młoda na nośniku. Najlepiej spojrzeć na 10 kolejnych zdjęć i przekonać się czy są zróżnicowane i czy trzymają poziom tych z portfolio. Co to znaczy zróżnicowane? To znaczy zawierające różne zdjęcia:
- szerokie plany vs zbliżenia:
- wysoki klucz versus niski klucz (po ludzku jasne i ciemne)
- pozowanie vs prawdziwe emocje:
- przygotowania, ceremonia, zabawa, sesja? Dobrze jeśli wszystkie etapy są reprezentowane a to można wychwycić nawet niewprawnym okiem
Auto vs manual
Na kursach fotografii ślubnej często uczy się pracy na w trybach auto (auto ISO, AV lub TV). Po kilku latach od kursu, prędzej czy później odkryjesz że to ograniczające i niepraktyczne. Także auto – out. To, czy ktoś jest autko-wiczem możesz sprawdzić po prostu pytając. Dużo lepiej podejrzeć, klikając prawym klawiszem na zdjęcie i zobaczyć „właściwości”. Czasem (nie zawsze) będzie się dało podejrzeć metadane, w tym parametry wykonania zdjęcia.
Błyskowe versus zastane:
Z fotografowaniem wesela niestety jest tak, że albo robisz to bez lampy albo robisz to dobrze. Tańców bez opanowania światła błyskowego po prostu fotografować się nie da. Więc jeśli ktoś twierdzi że „pracuje tylko w świetle zastanym” to znaczy że przygodę z błyskowym (po prawej) ma jeszcze przed sobą.

Warsztat fotograficzny
Wiele braków warsztatu fotografa możesz zauważyć gołym okiem, nawet nie mając dużo fotograficznego oczytania. Jeżeli oczywiście wiesz na co patrzeć
prześwietlenia – udane zdjęcie nie może zawierać prześwietleń czyli miejsc kompletnie jednolitych z powodu zbyt dużej ekspozycji by aparat mógł zarejestrować różnice tonalne:

nieostrość – jeśli ostrość nie jest trafiona w to miejsce co trzeba (jak oczy w portrecie), to nie można takiego zdjęcia uznać za poprawne, a tym bardziej publikować

zdjęcia nieskadrowane, zawierające ucięte kawałki postaci po bokach. Też nie polecam

Fotograf czy fotograf ślubny?
Oto sakramentalne pytanie, czy lepszy fotograf ślubny czyli osoba tylko w ślubach się specjalizująca czy fotograf który wychodzi poza tematykę ślubną? Tu jestem stronniczy bo sam fotografuję wszystko jak leci: śluby, sesje kobiece, biznesowe czy eventy. I mnie akurat wielozadaniowość bardzo pomaga. Wykonywanie zdjęć lookbookowych sukni ślubnych i pokazów mody ślubnej poszerza perspektywę i uwrażliwia na piękno sukni ślubnych. Z kolei doświadczenie w sesjach kobiecych pomaga wykonać piękny portret panny młodej.
Jeszcze gorszym pomysłem jest zatrudnienie świetnego fotografa który „nie umie w śluby” Praca przy ślubach rządzi się własnymi prawami, a brak doświadczenia w branży bywa drogą do spektakularnej wpadki. Historia widziała już przypadki, gdy nawet rodziny królewskie zatrudniały topowych fotografów mody – takich z wielkim nazwiskiem, topowymi okładkami na koncie i legendą. Efektem były żenujące zdjęcia o których lepiej zapomnieć. I to właśnie uważam za największy skandal wokół tej rodziny, a nie tajemnicze okoliczności śmierci matki pana młodego czy fakt że jego wuj został pozbawiony tytułów – to tak, jakby ktoś się wcześniej nie domyślał o jaką rodzinę chodzi.
Mam nadzieję, że te kilka rad się komuś przyda przy szukaniu fotografa. Niech przykładem na koniec będzie kilka zdjęć, których nie zamieszczam w swoim portfolio ślubnym żeby nie zmylić par młodych; choć spotykają się z ciepłymi reakcjami, to uczciwie mówiąc jest w tym 80 procent zasługi modelek (w tym wypadku odpowiednio Ani, Sandry i Jessiki) a 20- mojej.
Z drugiej strony, każdy może zweryfikować opinie, zobaczyć ile procent w portfolio zajmują dobre zdjęcia „zwykłych ludzi” i czy można znaleźć tam różne zdjęcia (wszystkie części ślubu, portrety vs szerokie plany). Wystarczy wiedzieć, na co patrzeć!



A jak Ty uważasz? Czy fotografa albo fachowca w innej dziedzinie artystycznej można wybrać kierując się tylko bardziej mierzalnymi danymi, czy jednak trzeba „patrzeć sercem”? Zapraszam do podzielenia się komentarzem pod postem !




